Fabryki

Eugeniusz Kwiatkowski – człowiek, który odbudował polski przemysł. Jak tego dokonał?

11 listopada 1918 to data symboliczna. Proces odzyskiwania polskiej państwowości nie rozpoczął ani nie zakończył się w tym dniu. Były wszakże różne systemy: walutowe, prawne, administracyjne, podatkowe, które trzeba było pogodzić. Do tego wciąż napięta sytuacja na wielu przygranicznych regionach. Połączenia kolejowe czy drogowe? Były, ale dostosowane do linii dawnych państw zaborczych. Na skutek działań I wojny światowej utraciliśmy dużą część majątku narodowego i produkcji przemysłowej.

Czy odbudowaliśmy naszą gospodarkę? Co osiągnęliśmy w przemyśle?

Chcemy Was zaprosić do podróży w przeszłość – mniej więcej sto lat temu. Roboty, drony, nawigacje, automaty – na moment zapomnijcie o tym. Tak abyśmy mogli rzetelnie zastanowić się nad osiągnięciami polskiego przemysłu. A zrobimy to, analizując losy jednego z głównych autorów osiągnięć gospodarczych II RP.

Co znaczyło odzyskanie niepodległości dla tamtego pokolenia? Eugeniusz Kwiatkowski, bo o nim mowa, pisał o tym następująco: – W szarym listopadzie 1918 r. po wiekowej, beznadziejnej niewoli, po tragicznym i nieszczącym rozdarciu państwa polskiego, po wielu bezskutecznych porywach zbrojnych, po bezmiarze klęsk i upokorzeń, po nowej próbie podziału w Brześciu, po doszczętnym zrujnowaniu wielkiej części majątku narodowego, po wyeksploatowaniu kraju ze wszystkich sił żywotnych, po całkowitej zagładzie podstaw walutowych, kredytowych, komunikacyjnych, na zgliszczach przemysłu rolnictwa i handlu zajaśniał wreszcie ten oczekiwany od tylu pokoleń dzień wolności – pisał Kwiatkowski.

Jaką drogę do elit polskiego państwa przebył jeden z autorów Centralnego Okręgu Przemysłowego czy rozbudowy gdyńskiego portu? Kwiatkowski urodził się 30 lat przed odzyskaniem niepodległości. W 1907 roku rozpoczął studia na Wydziale Chemii Technicznej Politechniki Lwowskiej. Rozwijał się także zawodowo – objął m. in. funkcję wicedyrektora prywatnej Gazowni Lubelskiej, gdzie analizował smoły węglowe i olejowe.

Młody inżynier z Krakowa oprócz zdobywania cennej wiedzy – angażował się w działalność polskiego podziemia politycznego i wojskowego. W tamtym czasie istniał konflikt pomiędzy polskimi organizacjami niepodległościowymi – zarówno wtedy, jak i później Kwiatkowski dystansował się od takich sporów.

W niepodległej Polsce

Czym zajął się Kwiatkowski po 1918 roku? Początkowo pracował głównie naukowo. Wykładał gazownictwo na Politechnice Warszawskiej. W swoich publikacjach zwracał uwagę na problematykę eksploatacji gazu; zauważał konieczność budowy przewodów gazowych czy przygotowania przetwórstwa węglowego. Przykładał także wagę do przemysłu chemicznego, uznając, że rozwój tej gałęzi gospodarki będzie miał wpływ na bezpieczeństwo państwa, ale też na poprawę jakości życia przeciętnego obywatela np. w kwestii żywności.

To właśnie w przemyśle chemicznym zaczynał swoją państwową karierę. O Kwiatkowskim usłyszał prof. Ignacy Mościcki – późniejszy prezydent, wieloletni patron działań Kwiatkowskiego. To on, jako dyrektor Państwowej Fabryki Związku Azotowych w Chorzowie powołał Kwiatkowskiego na urząd dyrektora technicznego w górnośląskim zakładzie. Nie było to zadanie łatwe. Strona niemiecka – która cały czas uznawała ziemie śląską za swoją – dążyła do dezorganizacji pracy chorzowskiego zakładu. Zbudowano nowe instalacje przetwórcze – fabryka sukcesywnie pracowała. W latach 30-tych dokonano fuzji z Fabryką w podtarnowskich Mościcach – z tym także związek miał Eugeniusz Kwiatkowski.

Minister

Rok 1926 okazał się kluczowy dla kariery Kwiatkowskiego. W wyniku zamachu majowego, nowym prezydentem został… Ignacy Mościcki. Profesor Politechniki Lwowskiej – dobrze znany 38-letniemu inżynierowi – poszukiwał partnera, który miałby podobną wizję rozwoju przemysłu chemicznego, elektrotechnicznego czy obronnego.

Dlatego nie może dziwić powołanie na urząd Ministra Przemysłu i Handlu Eugeniusza Kwiatkowskiego. Resort pod jego wodzą doprowadził do budowy i rozwoju nowych ośrodków przemysłowych. Jednym z istotnych sukcesów było zbudowanie w latach 1927–1930 Zakładów Azotowych w Mościcach pod Tarnowem. Rozwijał się też przemysł farmaceutyczny, huty oraz przemysł ciężki. Kwiatkowski wykorzystywał dobrą koniunkturę do stabilizacji złotego. W kraju trwał rozwój sieci elektryfikacyjnych.

Gdynia

Po zakończeniu I Wojny Światowej Polska otrzymała upragniony dostęp do morza. Jednak pojawił się problem z portem. Gdańsk był wolnym miastem, zresztą niechętnym wobec polskiej administracji. Dlatego też polskie elity zdecydowały się na rozwój małej wioski rybackiej. Gdy resort przemysłu i handlu objął minister Kwiatkowski, uznał, że Gdynia dotychczas rozwijała się w zbyt wolnym tempie.

O tym jak ważny był to dla niego obiekt może świadczyć ta wypowiedź: – Jeśli chcemy istnieć jako naród naprawdę niepodległy, niezależny politycznie i gospodarczo, musimy zbudować i wyposażyć technicznie i organizacyjnie szeroką drogę komunikacji gospodarczej ze światem – mówił Kwiatkowski w 16. rocznicę dostępu do morza. I dodał: – W warunkach polskich istnieje tylko jedna możliwość tej drogi: przez Gdynię.

Jakie były powody takiej determinacji ministra? Od 1925 r. trwała wojna celna z Niemcami, nie mieliśmy kontaktów gospodarczych z Sowietami. Generalnie większość sąsiadów była Polsce niechętna. Chodziło o nowe rynki zbytu. Rozwój miasta, rozbudowa gdyńskiego portu, budowa magistrali Śląsk-Gdynia. Takie były cele polityki Kwiatkowskiego. Czy to się udało?

W latach 1935-1939 Gdynia stała się jednym z największych portów w tej części Europy. Za sprawą działań m. in. Kwiatkowskiego ruch statków w porcie wynosił 6,5 miliona tony rejestrowej netto rocznie, podczas gdy np. w Helsinkach: 3,4 mln, a w Sztokholmie: 3,3 mln (wyliczenia Mariana Marka Drozdowskiego). Dzięki rozbudowie portu w Gdyni rozwinął się handel z innymi krajami: Włochami, Francją czy Wielką Brytanią.

Dymisja. Znowu Azoty

Wydaje się, że Kwiatkowski nie był typowym politykiem – raczej państwowcem. Dla swoich misji, np. tej w Gdyni, szukał szerokiego porozumienia politycznego.

Po 1926 roku sanacyjna władza często brutalnie rozprawiała się z przedstawicielami opozycji. Kwiatkowski był temu przeciwny – zapraszał pozarządową stronę do współpracy m.in. do Rady Państwowego Instytutu Eksportowego. W 1930 roku, gdy usłyszał o aresztowaniach przedstawicieli opozycji, zrzekł się mandatu posła.

Być może te działania stanowiły przyczynę jego odwołania w 1930 roku.

W latach 1930–1935 powrócił do zajmowania się przemysłem chemicznym. Objął urząd dyrektora Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Mościcach koło Tarnowa. Trzeba pamiętać, że był to okres kryzysu gospodarczego. Zasługą Kwiatkowskiego był rozwój zakładu i zdobycie nowych rynków zbytu.

Wicepremier. Jak tworzono Centralny Okręg Przemysłowy?

Po śmierci Józefa Piłsudskiego w państwowej elicie miały miejsce istotne przetasowania. Jedną z ważniejszych postaci stał się prezydent Mościcki, którego warunkiem było przywrócenie Eugeniusza Kwiatkowskiego do resortu. W październiku 1935 roku objął on funkcję wicepremiera ds. gospodarczych i ministra skarbu. Kwiatkowski chciał pobudzić polską gospodarkę i doprowadzić do zminimalizowania bezrobocia. Zapoczątkował ambitny plan gospodarczy, w którym ważnym elementem były inwestycje państwowe. – Musimy stopniowo rozrywać granice przyczajone pomiędzy dawnymi zaborami, pomiędzy wsią i miastem, pomiędzy Polską A i Polską B. Musimy tchnąć nową duszę i nowe życie w naszą biurokrację, by widziała, że nie służy nikomu z pojedynczych obywateli, ale służy wszystkim razem, ale służy zawsze narodowi i Państwu – mówił Kwiatkowski.

Jedną z tych inwestycji był Centralny Okręg Przemysłowy. Kwiatkowski nadał jej znaczący wymiar. Warto zwrócić uwagę na lokalizację Okręgu – ówczesne województwa kieleckie, lubelskie, lwowskie i krakowskie. Dlaczego tam? Był to tzw. trójkąt bezpieczeństwa – polskie elity chciały możliwie oddalić nową inwestycję od granicy wschodniej i zachodniej, skąd spodziewano się niebezpieczeństwa. To były także tereny o wysokim potencjale energetycznym i surowcowym.

Jaki był główny zamysł tego projektu? Chodziło o ograniczenie bezrobocia – stworzono 100 tys. miejsc pracy. Ważnym powodem była też zła sytuacja na wiejskich terenach, gdzie występowała bieda i przeludnienie; władze chciały zmienić anachroniczną strukturę zatrudnienia (2/3 społeczeństwa związane było z rolnictwem).

Nowe inwestycje były głównie związane z przemysłem zbrojeniowym, ale powstawały także inwestycje ogólnogospodarcze. Oto kilka przykładów: Huta Stalowa Wola, Państwowe Zakłady Lotnicze w Mielcu, fabryka opon w Dębicy, fabryka amunicji w Kraśniku i Dębie, fabryka celulozy do produkcji prochu w Niedomicach. Rozbudowano fabrykę broni w Radomiu i Starachowicach oraz zaczęto budowę zakładów metalurgicznych w Tarnobrzegu. Równocześnie rozwijała się infrastruktura i sieci energetyczne. Powstały m.in. elektrownie w Czorsztynie i Rożnowie czy trzystukilometrowy gazociąg Gorlice-Jasło-Krosno-Ostrowiec. II Wojna Światowa zahamowała rozwój COP, ale po 1945 roku władze komunistyczne kontynuowały rozwój Okręgu.

Kontynuacja misji w „nowej” Polsce

Lata II Wojny Światowej wicepremier Kwiatkowski spędził na internowaniu w Rumunii. W 1945 komunistyczne władze zaproponowały mu przyjazd do kraju w celu powojennej odbudowy Wybrzeża. Czy Kwiatkowski nie miał żadnych oporów przed nową władzą? Zapewne odnosił się do niej z dystansem, być może z niechęcią, ale po raz kolejny polska racja stanu okazała się dla niego priorytetowa.

W lipcu 1945 roku Kwiatkowski wrócił do kraju i otrzymał funkcję Delegata Rządu ds. Odbudowy Wybrzeża. Dzięki jego staraniom w proces odbudowy nadbałtyckich miast i portów zaangażowanych było wielu specjalistów niechętnych nowej władzy. Udało się odbudować linie energetyczne i kolejowe, rozwijało się rybołóstwo morskie. W gdyńskim i gdańskim porcie zaczęto przeładowywać kilkanaście milionów ton towarów rocznie.

Jednak od początku nieufne wobec Kwiatkowskiego władze ludowe usunęły go ze stanowiska w 1948 roku. Kwiatkowski przeniósł się do rodzinnego Krakowa, gdzie zmarł w 1974 roku.

***

Skupiając się na postaci Kwiatkowskiego, chciałem przedstawić Wam jednego z przedstawicieli przedwojennego pokolenia. Eugeniusz Kwiatkowski był przewodnikiem po niełatwej drodze odbudowy polskiej gospodarki.

Dla kogo dzisiaj jeden z twórców gospodarki II RP może stanowić przykład? Przede wszystkim dla polityków. Pokazał bowiem, że są kwestie, które wymagają szerokiego porozumienia. Przedwojenne podziały partyjne były o wiele silniejsze niż dzisiaj. Jednak udało się wypracować jednomyślność w istotnych sprawach, jak np. rozbudowa porty w Gdyni.

Eugeniusz Kwiatkowski to także odpowiedni autorytet dla twórców fabryk, inżynierów czy inspiratorów myśli technicznej. Pokazał on, że nawet w trudnych, kryzysowych czasach warto mieć odważne wizje i je realizować.

One thought on “Eugeniusz Kwiatkowski – człowiek, który odbudował polski przemysł. Jak tego dokonał?

  1. Patryk Kowalski Reply

    „Musimy tchnąć nową duszę i nowe życie w naszą biurokrację, by widziała, że nie służy nikomu z pojedynczych obywateli, ale służy wszystkim razem, ale służy zawsze narodowi i Państwu – mówił Kwiatkowski.” – Kwintesencja sanacyjnych rządów. Gdyby nie II WŚ to PRL zbudowalibyśmy sobie sami, na co dowodem jest też kontynuacja swoich działań E. Kwiatkowskiego po wojnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fabryki w Polsce
Assign a menu in the Left Menu options.
Assign a menu in the Right Menu options.