Czy czeka nas kryzys w przemyśle?

Czy czeka nas kryzys w przemyśle?

Aktualności

Historycznie niski wskaźnik PMI. Co nas czeka w kolejnych miesiącach?

Niepewność. To podstawowe słowo, które określa nastroje zarządzających sektorem produkcyjnym. Kilka dni temu opublikowano indeks PMI, który spadł z 42,4 do 31,9 punktów. To najniższy wskaźnik w historii badań od… czerwca 1998 roku.

PMI, czyli Purchaising Menagers Index. To wskaźnik aktywności gospodarczej, która jest ustanawiany przez ośrodek Markit Group na podstawie ankiet wśród menadżerów przedsiębiorstw. Barometr w sektorze przemysłowym wyznacza się na bazie pięciu czynników: nowych zamówień, produkcji, zatrudnienia, czasu dostaw oraz zapasów pozycji zakupionych.

Jeszcze na początku ubiegłego roku martwiliśmy się, że główny wskaźnik przekroczył neutralną wartość, czyli 50 punktów. Wszystko wskazuje, że obecny kryzys może okazać się o wiele głębszy.

Subindeksy też niepokoją

Wyniki za marzec jeszcze nie były najgorsze. Wiele jednak wskazuje, że przyczyną tego były opóźnienia w dostawach.

– Tak jak w marcu odczyt polskiego indeksu PMI podniosły rekordowe opóźnienia w dostawach – wskaźnik dla tej zmiennej jest indeksem odwróconym, gdyż pogorszenie wydajności zaopatrzeniowców zazwyczaj wiąże się ze wzrostem popytu. Tym razem jednak chodzi o przerwane łańcuchy dostaw, dlatego też rekordowo niski wynik przekształca się w rekordowo wysoki odczyt, który stanowi 15 proc. wagi głównego indeksu – wyjaśniają eksperci z IHS Markit.

Analitycy zgodnie twierdzą, że szczególny powód do zaniepokojenia powinny wzbudzać subindeksy produkcji, nowych zamówień oraz nowych zamówień eksportowych, które również utrzymują się na rekordowo niskim poziomie. Przygnębiający może być także coraz większy spadek zatrudnienia, który w ubiegłym miesiącu osiągnął wartość… taką samą, jak 21 lat temu (kwiecień 1999 r.).

Należy zauważyć, że polski wskaźnik PMI jest niższy niż ten ustanowiony dla strefy euro, który ustalono na 33,6 pkt. Lepiej także wypadają pozostałe państwa regionu Europy Środkowej, jak Czechy (35,1 pkt) i Węgry (33,6 pkt). Z drugiej strony Polska ma nieco bardziej korzystny indeks od niektórych państw zachodnich – we Francji wskaźnik PMI ustalono na 31,5 pkt, a we Włoszech 31, 1 pkt.

Warto zwrócić uwagę, że polski wskaźnik PMI spadł o ponad 10 punktów, choć – według ekspertów – nad Wisłą obowiązują mniejsze restrykcje niż w większości europejskich krajów. Podkreśla się też istotne wsparcie przedsiębiorstw w ramach programów antykryzysowych.

Najgorsze dopiero przed nami?

Wiele wskazuje na to, że w maju ze względu na częściowe złagodzenie obostrzeń administracyjnych i powrót do produkcji w niektórych fabrykach, będzie można zanotować niewielką poprawę nastrojów. Daleko jednak od huraoptymizmu.

Większość analityków zgadza się, że prawdziwa recesja może rozpocząć się w II kwartale bieżącego roku. Według ekspertów banku ING PKB może spaść o 8,9%/r/r.

–  Głęboki pesymizm może wynikać z bezprecedensowej natury recesji spowodowanej przez Covid-19 – po raz pierwszy jednocześnie silnie ograniczony został zarówno popyt krajowy oraz popyt wewnętrzny w strefie euro, oba czynniki działały stabilizująco w przeszłości na polskie PKB. Mocny popyt wewnętrzny w Polsce pomógł uniknąć recesji w 2009 roku a mocny popyt wewnętrzny własny i w Eurolandzie pomagały Polsce w czasie wojen handlowych. Ponadprzeciętny pesymizm polskich firm widoczny był jeszcze przed rozpoczęciem Covid-19 – czytamy w raporcie banku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *